Kinder Mafia

Lato.
Dźwięk jednego z telefonów rozległ się po klasie- „Tak słucham ?” zaczęło ostatnią już w tym roku rozmowę na lekcji. Ciężkie i gorące od potu i gwary powietrze nie pozwalało na odczucie tego jak blisko są wakacje. Ostatnie minuty.. ostatnie sekundy, których wyczekiwali (prawie) wszyscy uczniowie były dla nich jednocześnie czasem udręki i ekstazy. Nawet nauczyciele tego dnia nie potrafili już wysiedzieć w starych postkomunistycznych salach, w których powietrze było zanieczyszczone przez opary detergentów używanych do mycia gumolitowej podłogi podgrzanej przez słońce i postanowili wyjść na boisko, aby doświadczyć powiewu świeżości lata. Był to jeden z nielicznych tak gorących czerwcowych dni tego roku, dlatego też wielu „przedwczesnych” urlopowiczów pozwoliło sobie na spędzenie tego dnia nieopodal, na miejskim odkrytym basenie, gdzie zmierzała reszta uczniów zaraz po usłyszeniu oczekiwanego dzwonka kończącego ten rok szkolny. Woda w nim była jeszcze chłodna przez deszcz, który padał dzień wcześniej, lecz nie przeszkadzało to „młodym gniewnym” ,którzy „odurzeni” wigilią pierwszego dnia wakacji i wypitymi wcześniej litrami taniego piwa oraz marihuany, które pozwoliły im na obniżenie poziomu wstydu i podwyższenie  odwagi. Wielu z tych „młodych gniewnych” było dziećmi klasy robotniczej, która w tamtym czasie ledwo wiązała koniec z końcem, a ich „amerykańskim snem” była wizja Blachy z popularnego kilka lat wcześniej serialu „Odwróceni”. Zwykli, niczym niewyróżniający się młodzi chłopcy, którzy nie mieli żadnych idei oraz perspektyw a jedynie cel : „być panem świata”. W ich mniemaniu oznaczało to jedynie posiadanie takiej ilości gotówki która pozwoliłaby na zakup starego mercedesa „S” klasy oraz kilkumiesięczne imprezowanie poza domem, a może nawet wynajęcie własnego i możliwość wybierania spośród tabunu dziewczyn, o których w tamtych czasach mogliby tylko pomarzyć. Jedynymi ludźmi z takim stanem finansowym, których ów paczka mogłaby znać byli dilerzy i miastowi złodzieje, którzy w tamtych czasach specjalizowali się jedynie w elektronice, ponieważ auta i biżuteria były zbyt „gorącym” towarem. Kradzieże i handlowanie trawką było dla tej piątki czymś czym  dla zwykłego „Kowalskiego” było mycie zębów, a komendę ( która w nawiasie znajdowała się kilkadziesiąt metrów od technikum, do którego uczęszczali) odwiedzali częściej niż niektórzy z tamtejszych pracowników. Paczkę nie łączyło tylko i wyłącznie to samo technikum, ale również to, że wszyscy zostali wychowani na tym samym twardym kawałku chleba jakim było zapleśniałe miasto Chorzów- dziurą z której każdy chciał się wydostać ,a Ci którym się udało automatycznie zapominali o tych, którzy w dalej tkwili w tej dziurze bez nadziei na lepsze jutro. Ta piątka chciała jednak czego innego- chcieli pozostać w swoim mieście, jednak miało stać się „ich” własnością, a oni mieli stać się samozwańczymi „Królami” okolicy.

Kinder Mafia
Oceń ten tekst

Podziel się
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Dodaj do ulubionych permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *